Festiwal Kabaretu Hrabi, Lublin, program "Gdy powiesz:Tak", 22 - 23.11.2014

Aż łza się kreci w oku, kiedy wspominam Festiwal Kabaretu Hrabi w Lublinie. To trzeci festiwal, w którym miałam okazję uczestniczyć. Z nostalgią wspominam poprzednie, bo znacząco różniły się od tegorocznych. Zmieniły się programy, zmienili się goście, ale jedno pozostało bez zmian - festiwal wciąż jest równie wspaniały. Pierwszym zagranym programem był "Gdy powiesz:Tak". Nie pamiętam tak spektakularnego GPTu. Wszyscy byli piękni i eleganccy, jak zawsze. 
Faktyczny festiwal dobiegł już końca, ale przez najbliższy czas, wspólnie powspominamy spoglądając na kolejne fotorelacje.
 Ja wciąż czuję, że jestem w Lublinie. A Wy?

Zawsze na początku podekscytowanie i myśl - "Wreszcie wyszli. Zaczyna się."
(Ja wyjątkowo - "Wyszli. Pamiętaj o ostrości. Aśka znów bez przerwy się rusza i wierci.")
 Oczywiście jak zawsze, na każdym festiwalu ktoś elegancki przecina wstęgę. Jest uroczyście, niezwykle uroczyście!
 Oto specjalnie przygotowany przez Hrabi pokaz pirotechniczny. Bajer poświęcił swoje życie i zdrowie. A to wszystko dla nas - widzów.

Będzie rosóły z pijetruszką. 
 Nie wiem dlaczego, ale małe wzięcie ma baryszcz.


To jedyne takie wesele, bo para młoda musi sama zorganizować sobie ryż. 
A co dziwniejsze, jak widać ryżem obsypuje się gości.

Są! Para młoda - Wojtek i Helena.
 Bajerowi chyba nie smakuje sól. Aśka nie narzeka.

Hmmm... Takie to już życie bywa brutalne.
 Tańczą walca. Pięknie, wzruszająco. Ten błysk w oku Asi.

Jak to dobrze, gdy jest więcej niż jeden fotograf na weselu. Nie wiem jak wyszły zdjęcia Panu Tomaszowi, ale moje są już gotowe ;)
 Trochę bardziej wytrzeszcz                                                      Trochę bardziej dziubek i skacząca 
  i żabka w stanie spoczynku.                                                     żabka. Jest dynamika.


A to kolejny dowód na to, jak wiele możliwości daje obecność wielu fotografów. Pan Tomasz fotografuje główny plan, a ja to, co szpeci główny plan, czyli Pannę Młodą. Pan Tomasz na pewno to jakoś zmontuje.
Nowatorskie metody rozmycia tła, a w tle przykrywają perkusistę. 
Czyli tym razem dynamika na zdjęciu obejmie drugi plan. 

Wojtek klęczy na grochu. Wygląda bardziej, jakby oczekiwał rozstrzelania. 
Piosenka dla rodziców. 

Patrząc na to zdjęcie, od razu wiem o co chodzi. Kamol śpiewał przyśpiewkę. Jak widać Waldek aż się wzruszył, słysząc to wykonanie. Cały Bon Ton płakał.

Co Kamol sobie myśli, kiedy tak na niego patrzy? Może nie drążmy.
 Pan Tomasz jest również kamerzystą. Nagrywa życzenia dla pary młodej. Zazwyczaj małżeństwa z dłuższym stażem, mają te bardziej wyszukane propozycje. Wiedzą co jest ważne...

Lopez śpiewa o tym, że koronki na flanele i takie tam. Wróży przyszłość, jaka czeka Pana Młodego. Cwaniak... 
I tak już po ślubie.
 Kamol się zastanawia, czy nie będzie potrzebna za chwilę reanimacja, czy coś.

Jak to bywa na weselu, Kamol się bawi, a Aśka zgubiła but.
 Wnioskując po długości sukienki, wyrwał jakąś z długimi nogami albo z długim tułowiem. W każdym razie na pewno wysoką.

Tak boskiego wykonania tej piosenki nie pamiętam!
 Pięknie prezentuje się tatuaż.


 Bajer wygląda jakby trzymał gitarę Grześka. Czy nie?
Uwielbiam Ich duet tutaj.


Grażyna zaskoczyła wszystkich, nawet zespół.

A On mnie nie chciał mieć, malinowy cieć...
 Prawie napisałam, że kocham tę piosenkę, ale to bez sensu. Musiałabym napisać tak o każdej. 

Wszystkie panny łapią bukiet. Tylko kelnerka Zosia coś się spóźnia.

Oczepiny. Lopez pląsa na uboczu. Pewnie chce wygrać, oszust jeden!

Jedno mogę napisać. To zdecydowanie mój ulubiony skecz Kabaretu Hrabi z telewizji. 
"Facet dusi babę"
 Ta, to potrafi zagadać na śmierć. No, ale gdyby nie gadała, to On nie wiedziałby jakie ma wady.
 Jakaś masakra się tu stworzyła, bo to tak, jakby Bajer wwiercił się Kamolowi prowizoryczną wiertarką w głowę.
 Czyli nigdy nie przestanie gadać.

Impreza już gruba. Niektórzy poruszają się sami, jednych trzeba ciągnąć, innych popychać.

No i wkroczyła na scenę nasz gwiazda, czyli Ciocia Ela w piosence "Weselny potwór". 
Tutaj warto dorzucić nagranie, które pewnie już wszyscy znają:
Wspomnę jeszcze przy okazji, że w filmie jest dużo zdjęć mojego autorstwa z festiwalu w Gdańsku :)


 Każdy sobie radzi jak potrafi. Czai się. Nikt nie chce tańczyć. 
Znów dygresja... Pamiętam, jak podczas wykonywania tejże piosenki w Krakowie, chyba podczas walentynkowego występu, na scenę wskoczył jakiś odważny pan i porwał Ciocię Elę do tańca. Ci, którzy nie widzieli powinni płakać z żalu :) 
Miejmy nadzieję, że będzie okazja zobaczyć w dodatkach do płyty.





Każde wesele kiedyś się kończy... I na to przyszedł czas.
 Nie było rybki. Znowu...

Czyli jednak znalazła się moja najukochańsza piosenka. Nie ma tak, że wszystkie są równe. Piosenka finałowa, jak dla mnie nie ma sobie równych.

I na koniec jeszcze Waldek. Teraz czas na poprawiny.

To z kolei moje ulubione zdjęcie. Żegnają się poezją.
 Pieśni biesiadne. Lopez jak gangster.
 No i oczywiście zabójczy Song, który już podbił LP 3.

To nadal jest Song. No, ale Aśkę jak zwykle coś napadło. Widać, że orkiestra ma radochę :) Dosłownie tańczy jak Jej zagrają.

TERAZ CZAS NA TROSZKĘ WSPOMNIEŃ. 
Oto kilka zdjęć z poprzednich festiwali. 
Niby niedawno, a jednak...
FESTIWAL KABARETU HRABI - GDAŃSK
27 - 29 sierpnia 2013








Gościem programu "Gdy powiesz: Tak" był Mariusz Lubomski. 

FESTIWAL KABARETU HRABI - KRAKÓW
21 - 23.10.2013